Ciekawe miejsca w sieci Wyciagna³ rêkê, ale pan Ramian szukajac czapki tak siê jakos zakrzatna³, i¿ nie wiadomo by³o, czy w ogóle zauwa¿y³ ruch Seweryna. Ten zagryz³ tylko wargi i lekko poruszy³ d³onia w powietrzu, jakby rozpêdza³ niewidzialny dym. Administrator szybko wyszed³. Seweryn zosta³ sam w hallu. Ju¿ chcia³ pójsæ do jadalni, gdy wyda³o mu siê, ¿e z pokoju ojca dobieg³y kroki zmierzajace w stronê drzwi. „Czy¿by stary chcia³ ze mna rozmawiaæ?” - zaniepokoi³ siê. Wstrzyma³ oddech. „Nie, przes³ysza³em siê” - upewni³ siê po chwili. W domu by³a cisza. Odetchna³ z ulga. Wzia³ ze stolika zostawiona przez Ramiana gazetê, przedar³ na pó³ i zmiêta cisna³ do kosza. Kolacjê jad³ wolno, lecz z apetytem. Pó³mrok wyd³u¿ajacy rozleg³a salê, sciany, które dziêki ciê¿ko oprawnym obrazom zdawa³y siê chyliæ ku pod³odze, bezszelestne ruchy us³ugujacego Franciszka, leniwe ciep³o idace od kominka, a przede wszystkim cisza rozleg³ego domu i swiadomosæ, ¿e poza plecami biegnie w mroczna g³ab d³uga amfilada pokojów - wszystko to, odciête od wichury szalejacej na dworze, od brzêku rynien, szumu drzew i ³oskotu z rzadka szarpiacego okiennicami, stwarza³o nastrój ³agodny, nasycony spokojem i bezpieczeñstwem. „Ciekawy jestem, co jutro bêdê robiæ o tej porze? - pomysla³. - Powinno ju¿ byæ po wszystkim! Ca³a wies bêdzie siê trzasæ od domys³ów.” Usmiechna³ siê. Ale w zestawieniu z obecna atmosfera ca³y zamierzony plan znowu wyda³ mu siê nieomal nierzeczywisty. Zniecierpliwiony w³asnym niezdecydowaniem, wiêcej: niemo¿noscia ca³kowitego w¿ycia siê w to, co mia³y przyniesæ najbli¿sze godziny, odsuna³ talerz. Franciszek, jak opiekuñczy duch, natychmiast wy³oni³ siê z kata i stana³ obok. Seweryn ledwie zda¿y³ opanowaæ gwa³towny odruch niechêci. Dopiero teraz zda³ sobie sprawê, ¿e gdy jad³ - Franciszek przez ca³y czas musia³ na niego patrzeæ. Chcia³ wiêc sobie przypomnieæ, jak siê zachowywa³ i jaki mia³ wyraz twarzy. Jednoczesnie przemknê³o mu przez g³owê: czy Franciszek wie ju¿ o smierci Buraka? A inni, ca³a s³u¿ba, ci wszyscy, którzy znali zabitego jeszcze jako dziecko, pamiêtali go wyrostkiem? Przypomnia³ mu siê nagle jeden letni dzieñ sprzed dwóch lat: wróci³ do domu o tej samej mniej wiêcej porze co dzisiaj, sam jad³ kolacjê, us³ugiwa³ Burak, mniej wprawdzie bezszelestny i sprawny ni¿ Franciszek, ale za to bezposredniejszy, bli¿szy w swojej nieporêcznej m³odzieñczosci. Tego wieczoru Burak po raz pierwszy mia³ przyprowadziæ Sewerynowi dziewczynê ze wsi. Chocia¿ byli w jadalni sami, zakomunikowa³ mu te wiadomosci poufnym szeptem, g³osem, który zbyt dygota³ podnieceniem, aby brzmia³ spokojnie. Nazajutrz, gdy zjawi³ siê rano ze sniadaniem, o nic nie pyta³, ale Seweryn ³atwo odczyta³ w jego oczach b³ysk zaciekawienia. Ten b³ysk czêsto pózniej wraca³ w spojrzeniach lokajczyka. „Ciekawe, jak Burak wyglada³ w chwili smierci?” - pomysla³ Seweryn. Chcia³ sobie wyobraziæ twarz, która pamiêta³, sciêta ch³odem smierci. Jednak nie tylko jej nie ujrza³, ale nawet rysy ¿yjacego Buraka zaczê³y mu siê w pamiêci zacieraæ. W salonie zachrobota³ zegar i jedno jasne, niespodziewanie czyste uderzenie przeniknê³o z ciemnosci: pó³ do dziewiatej. Najdalej za godzinê Nawrocki powinien byæ u siebie w domu. Seweryn podniós³ siê ociê¿ale. Dopiero teraz, gdy stana³, odczu³ znu¿enie. - Gdzie pan in¿ynier ka¿e podaæ herbatê? - zapyta³ Franciszek. - Jak zawsze do salonu... Albo nie, niech Franciszek zaniesie do mego pokoju, zmêczony jestem, zaraz siê po³o¿ê. - S³ucham pana in¿yniera. Pokój, który zajmowa³ Seweryn, znajdowa³ siê na prawym skrzydle domu. Z hallu prowadzi³ w tamta stronê d³ugi korytarz, mo¿na równie¿ by³o przejsæ pokojami a¿ do tzw. ma³ej biblioteki, skad drzwi wychodzi³y na ten sam korytarz. W po³owie drogi Seweryn zatrzyma³ siê. Okiennice w drugim salonie by³y jeszcze nie zamkniête. swiat³o z jadalni dobiega³o tu ledwie uchwytnym odblaskiem, nik³ym, dogasajacym dr¿eniem zatrzymywa³o siê przed progiem i ciemnosæ rozleg³ego pokoju, jak gdyby niczym nie ograniczona, otwiera³a siê na ciemnosæ nocy ogromna i gêsta, a tylko gdzies w odleg³ej g³êbi bita szumem i wznoszaca siê k³êbami cieni. Nagle, nieomal pod samym oknem, przenikna³ ciszê krzyk puszczyka. Seweryn zawróci³. Szybkim krokiem przeszed³ przez salon, sto³owy, mina³ hall i zapuka³ do pokoju ojca. Nikt nie odpowiedzia³. Nacisna³ wiêc klamkê i lekko uchyli³ drzwi: gabinet by³ pusty i ciemny, swieci³o siê w sypialni. Miêkki dywan st³umi³ odg³os kroków. Przed progiem Seweryn zatrzyma³ siê. Gej¿anowski ubrany w swój domowy szlafrok, przypominajacy habit zakonny, klêcza³ przy ³ó¿ku na klêczniku obitym czerwonym pluszem, z g³owa wsparta o pulpit. Odwrócony plecami do drzwi, nie zauwa¿y³ obecnosci syna. Seweryn skrzywi³ siê pogardliwie. „Stary bigot!” - pomysla³. Nie chcac jednak, aby rozmowa rozbi³a siê o pierwsze trudnosci, cofna³ siê do gabinetu i g³osno chrzakna³. - Czy mo¿na? - spyta³. W sypialni zaszelesci³o Rzuci³ siê naprzód i ju¿ wczepi³ siê d³oñmi w ramiona Seweryna, gdy nisko, pomiêdzy z soba zwartymi cia³ami rozleg³ siê p³aski, bezdzwiêczny stuk wystrza³u. Nawrocki drgna³, cieñ bólu przemkna³ mu po twarzy. Ale nie puszcza³, silniej jeszcze zacisna³ palce, wyprê¿y³ siê, nogami mocno wpar³ siê w pod³ogê, jakby ca³ym soba chcia³ przygniesæ przeciwnika. Obaj byli równego wzrostu i Seweryn czu³ na ustach goracy, przyspieszony oddech tamtego, widzia³ dok³adnie jego bliska twarz. „Jaki on piêkny!” - pomysla³. Patrzac w rozszerzone oczy Nawrockiego, strzeli³ po raz drugi. I jeszcze raz. Sta³ nie ruszajac siê, ciagle z palcem na cynglu. By³ przygotowany, ¿e to jeszcze nie koniec. Ale zaraz po trzecim strzale Nawrocki przechyli³ siê na bok ruchem miêkkim i ociê¿a³ym, rêce opad³y mu, jeszcze usi³owa³ wyciagnaæ je przed siebie, lecz chwyta³y ju¿ tylko powietrze. By³a cisza. Niedomkniête drzwi sionki ¿a³osnie dygota³y na wietrze. Seweryn uwa¿nie przyglada³ siê Nawrockiemu. Jeszcze sta³, szeroko rozstawiwszy nogi. Jednak w sposób widoczny s³abna³. W koszuli rozchylonej na piersiach, w obcis³ych spodniach i lsniacych butach, smuk³y i opalony, wyglada³ teraz z g³owa opadajaca do ty³u jak linoskoczek, który straciwszy nagle na wysokosciach równowagê, daremnie chce utrzymaæ w pos³uszeñstwie s³abnace miêsnie. Czas p³yna³ bardzo wolno. Wtem Nawrocki wyprostowa³ siê i spojrzenie jego cierpieniem przymglonych oczu spoczê³o na Sewerynie. Gej¿anowskiemu serce mocniej zabi³o. Ale nie odwróci³ g³owy. Przezwyciê¿y³ pierwszy odruch strachu. Có¿ mog³o mu groziæ ze strony tego cz³owieka? Koniec. Przyja³ wiêc to spojrzenie, patrzy³ z ciekawoscia, której nie chcia³ ukryæ. „Co on teraz czuje? - mysla³. - Czy wie, ¿e umiera, ¿e to ostatnie jego chwile, czy boi siê?” Zapragna³ takiej si³y, aby móg³ wedrzeæ siê w tego cz³owieka, przeniknaæ go, zjednoczyæ siê z nim na chwilê, dojsæ razem a¿ po ów kres, który tylko tamten musia³by przekroczyæ. I w tym momencie zda³ sobie sprawê: có¿ znaczy zabiæ cz³owieka, gdy nie mo¿e siê poznaæ mysli umierajacego? Pozostawa³ sam fakt, gwa³towne przeciêcie czyjegos ¿ycia, zniszczenie jakichs planów, pragnieñ, a z tym wszystkim uczucie poni¿ajacego niedosytu. „Byæ mo¿e on teraz wie o mnie wiêcej, ni¿ ja o nim...” - pomysla³. Ale Nawrocki daleki by³ od tego. Nie widzia³ ju¿ Gej¿anowskiego. Zdawa³ sobie sprawê, ¿e tamten stoi blisko. „Gdybym wyciagna³ rêkê - pomysla³ - dotkna³bym go.” Cierpia³ jednak tak straszliwie, i¿ oczy nie przyjmowa³y ju¿ obrazów doko³a, obojêtna i obca, le¿a³a bezkszta³tna miazga. Sam czu³ siê od tych szczatków oderwany, by³ jak gdyby poza wszystkim - samotny. Mia³ jednak zupe³nie jasna swiadomosæ swego koñca. Ale jednoczesnie wydawa³o mu siê, ¿e to nie on umiera, lecz ktos inny. By³ spokojny. I dopiero gdy ból, który rwa³ mu wnêtrznosci, w¿ar³ siê g³êbiej, uczu³ strach. Zacisna³ tylko wargi, ¿eby zd³awiæ jêk. Pogarda, jaka zawsze mia³ dla cierpienia fizycznego, od¿y³a w nim teraz, ka¿ac w bólu, który ciagle jeszcze nie osiaga³ ostatecznego dna, poszukaæ pomocy. Chcia³ do ostatecznego odruchu przytomnosci wiedzieæ, ¿e cierpi i cierpienie przezwyciê¿a. Nagle piekacy skurcz targna³ ca³ym jego cia³em. Oszo³omiony, obja³ brzuch d³oñmi, przyklêkna³, ale ju¿ tylko pó³swiadomie zdawa³ sobie sprawê z tego, co siê dzieje. Upad³. Seweryn odetchna³. Schowa³ rewolwer i spojrza³ na zegarek: by³o piêæ po dziesiatej. Zdziwi³ siê, ¿e tak krótko to wszystko trwa³o, mia³ bowiem wra¿enie, ¿e znajdowa³ siê w tym pokoju ju¿ od bardzo dawna. Nawrocki nie rusza³ siê. Le¿a³ na wznak i czy pod³oga by³a krzywa, czy te¿ swiat³o w ten sposób na niego pada³o, robi³ wra¿enie, jakby g³owê mia³ umieszczona o wiele ni¿ej od nóg. Dziêki temu wydawa³ siê niezwykle d³ugi. Ale gdy Seweryn nachyli³ siê, cia³o odzyska³o normalna miarê. Chcac upewniæ siê, przy³o¿y³ ucho do serca: nie bi³o. A wiêc po wszystkim. Zdawa³ sobie sprawê, ¿e powinien natychmiast stad odejsæ. Dopiero teraz zorientowa³ siê, na jak nieobliczalne pusci³ siê ryzyko. Anna mog³a przecie¿ nadejsæ ka¿dej chwili. Mimo to nie rusza³ siê. Cos, czego nie umia³ nazwaæ, ale co by³o silniejsze od rozsadku, nie pozwala³o mu oderwaæ oczu od zmar³ego. Twarz Nawrockiego, w ciagu ostatnich chwil zmieniona przez ból, teraz odzyskiwa³a swój dawny, m³odzieñczy wyglad. Spokój nasyca³ ciemne rzêsy i lekko rozchylone usta z³udzeniem snu, nad harmonijnym przegiêciem szyi i naturalnym u³o¿eniem ramion zdawa³ siê czuwaæ odpoczynek. Ale ju¿ cokolwiek dalej krwawe plamy lepiace koszulê na piersiach i na brzuchu rozprasza³y to wra¿enie. Seweryn odsuna³ siê i podniós³ d³onie do swiat³a. By³y czyste. Ale wiêcej nie pochyli³ siê nad le¿acym. Ogarnê³o go zmêczenie. „Jutro o tej porze bêdê daleko - pomysla³. - Podejrzenia? Oczywiscie padna w pierwszym rzêdzie na Annê...” To mu przypomnia³o, ¿e musi stad szybko odejsæ. swiat³a nie zgasi³, starannie tylko zamkna³ za soba drzwi. By³ ju¿ na dworze, gdy od drogi dobieg³ go bliski plusk b³ota. Ktos szed³. O powrocie nie móg³ teraz mysleæ. Cofna³ siê za róg chaty i czeka³. Dostrzeg³szy w g³êbi ciemnosci cieniutka i dygocaca nierówno na wietrze smugê swiat³a, Anna zatrzyma³a siê. „To u niego swieci siê” - pomysla³a. I wyobrazi³a sobie chwilê, w której, gdy bêdzie ju¿ po wszystkim, poprosi Nawrockiego, aby wpusci³ do pokoju nieco swie¿ego powietrza. W razie gdyby poprzesta³ na uchyleniu okna, bêdzie musia³a zawo³aæ: „Ale¿ nie tak, szerzej, przecie¿ tutaj udusiæ siê mo¿na!” Wtedy Nawrocki otworzy okno na rozcie¿. A co dalej? Ostry dreszcz nia targna³. Przyspieszone pulsowanie serca zmusi³o ja do wsparcia siê o p³ot. Przymknê³a oczy. W pierwszej chwili mia³a wra¿enie, ¿e usuwa siê w przepasæ. Silniej wiêc uczepi³a siê chropowatej ¿erdzi. Sta³a bez ruchu, jakby w odrêtwieniu swego cia³a szuka³a ratunku. Wiatr krêtymi podmuchami wi³ siê pomiêdzy op³otkami. Pomimo ciemnosci czu³o siê bliska obecnosæ nieba: niewidzialne chmury zdawa³y siê p³ynaæ tu¿ ponad g³owa. To ich ciê¿ar musia³ przygniataæ szeleszczace doko³a drzewa. Niespodziewanie zaleg³a cisza. Anna wyprostowa³a siê: „Wrócê” - postanowi³a. I ju¿ uczyni³a kilka kroków w kierunku powrotnym, gdy zda³a sobie sprawê, ¿e Litowka wyszed³ na pewno z domu i znajduje siê gdzies w pobli¿u. W ka¿dym razie na szosie musia³aby siê na niego natknaæ. Innej zas drogi prócz tej, która przysz³a, nie by³o. Zawróci³a wiêc. Znowu zerwa³ siê wiatr, ostro zacina³ od otwartej przestrzeni nadzelwiañskich ³ak. Anna sz³a powoli wzd³u¿ p³otu, starajac siê wsród b³otnistej drogi wybieraæ co suchsze miejsca. Mia³a wprawdzie przy sobie latarkê, pamiêta³a jednak o ¿yczeniu Litowki, aby usi³owa³a siê przedostaæ do Nawrockiego nie zauwa¿ona. „Byle tylko skoñczyæ z tym wszystkim - mysla³a - wróciæ do domu, po³o¿yæ siê, zasnaæ...” W tej chwili nie mia³o dla niej ¿adnego znaczenia, co stanie siê jutro. Nie siêga³a mysla poza dzisiejsza noc. Ale nie by³o w tym nic nowego. Jak¿e dobrze i z jak wielu nocy zna³a ów stan nerwowego napiêcia, który, jak gdyby pogodzony z jej zewnêtrznym odrêtwieniem, zaciesnia³ czas do najbli¿szych godzin, na wszystkie dalsze rzucajac ciê¿ki i gêsty cieñ. Nieraz w takich chwilach wydawa³o siê jej, ¿e u tej bliskiej, choæ niejasno rysujacej siê granicy - umrze. Nie ba³a siê wtedy smierci. Mysla³a o niej jak o odpoczynku. I wszystko, co wówczas czyni³a, robi³o na niej wra¿enie powolnego zbli¿ania siê do d³ugiego snu. Wzrasta³a w niej jednoczesnie swiadomosæ w³asnej odrêbnosci. Ka¿dy swój ruch, ka¿da mysl odczuwa³a jak nale¿ace do istoty jedynej i niepowtarzalnej. Czêsto w takich wypadkach przypomina³ siê jej sen, który prze¿y³a przed wielu latami w okolicznosciach dosæ niezwyk³ych. Mia³a wtedy czternascie najwy¿ej lat, sta³o siê to bowiem w nieca³e dwa lata po smierci matki. Niedaleko domu Podhaliczów, przy koñcu waskiej i starymi ruderami zabudowanej uliczki, w dolinie, u której dalekiego kresu sina smuga znaczy³y siê lasy, le¿a³ rozleg³y staw. Gdy nastawa³y ciep³e dni, wszystkie dzieci z miasteczka zbiega³y siê tam do kapieli. Pomimo zakazu opiekunów Annie udawa³o siê czasami wymknaæ z domu. Có¿ to by³a za radosæ znalezæ siê wsród wolnej przestrzeni, pod niebem pe³nym s³oñca, na wietrze, który wynurzajace siê z wody cia³o natychmiast osusza³. Anna nie umia³a p³ywaæ. Chcieli ja wprawdzie uczyæ znajomi ch³opcy, zawsze jednak, gdy przysz³o do przekroczenia p³ytkiego pasma w pobli¿u brzegu, brak³o jej odwagi. Nie umia³a przezwyciê¿yæ strachu, jaki w równym stopniu co zachwyt, ogarnia³ ja wobec tej spokojnej i rozleg³ej przestrzeni. Ale raz, w pewien upalny dzieñ lata, zdarzy³o siê, ¿e zapomniawszy na chwilê o ostro¿nosci posunê³a siê cokolwiek dalej w g³ab i gdy nagle straci³a grunt pod nogami, by³o ju¿ za pózno, aby mog³a zawróciæ. Wtedy to w³asnie, w ciagu kilku minut, zanim rybacy wyciagnêli ja z wody nieprzytomna, przysni³ siê jej ów dziwny sen. Ujrza³a siebie w d³ugiej, bia³ej szacie u stóp ogromnych, wysoko ku górze spiêtrzonych schodów. Purpurowa materia okrywa³a stopnie, a doko³a równymi rzêdami, niby promienie s³oneczne zastyg³e w locie, bieg³y smuk³e i strzeliste z³ote kolumny. Nie zdajac sobie sprawy, gdzie siê znajduje, instynktem raczej kierujac siê ni¿ okreslonym celem, zaczê³a powoli wspinaæ siê po schodach. Wtedy kolumny, jakby nagle o¿y³y - zafalowa³y spiewnie i podobne swiat³u, które gra pe³nia po³udniowego blasku na dojrza³ych drzewach, poczê³y p³ynaæ ku górze. Uczu³a siê wtedy, jak nigdy jeszcze dotad, lekka i radosna. Nagle zda³a sobie sprawê, ¿e z chwila, gdy znajdzie siê na szczycie schodów, bêdzie musia³a z nadmiaru szczêscia umrzeæ

Komputery, Notebooki, monitory, karty graficzne => Sklep komputerowy Komputronik.pl

Internetowy sklep komputerowy Komputronik poleca komputery notebooki laptop palmtopy gps telefony komórkowe monitory drukarki karty graficzne płyty główne procesory twarde dyski aparaty cyfrowe
Witaj Nieznajomy lub Provide alternate content for browsers that do not support scripting or for those that have scripting disabled Alternate HTML content should be placed here This content requires the Adobe Flash Player and a browser with JavaScript enabled Na Twoje pytania w godz odpowiedzÄ…

Tagi: komputronik sklep komputery pracy komputerowy

Infoserwis - najlepszy sklep i serwis komputerowy w mieœcie !

infoserwis sklep i serwis komputerowy

Tagi: serwis komputerowy infoserwis sklep będzin

Biuro Technik Komputerowych - B.T.K. sprzedaż: KOMPUTERY, KASY FISKALNE, WAGI,

Strona Firmy Komputerowej BTK Komputery Kasy Fiskalne Wagi Drukarki Metkownice Telefony Oprogramowanie Antywirus BTK
Biuro Technik Komputerowych BTK Firma UsÅ‚ugowoHandlowa "BTK" PoznaÅ„ ul HetmaÅ„ska telfax Biuro Technik Komputerowych News Po co metkownice Z dniem kwietnia weszÅ‚o w życie rozporzÄ…dzenie Ministra Finansów w sprawie szczegóÅ‚owych zasad uwidaczniania cen towarów i usÅ‚ug

Tagi: komputerowych wagi firma technik fiskalne

Stowarzyszenie Amatorskich Sieci Komputerowych w Polsce [ASK] - Zawiercie

Zawiercie Amatorska Siec KOmputerowa Stowarzyszenie Amatorskich Sieci komputerowych Tani internet

Tagi: zawiercie amatorskich sieci komputerowych poreba

Akte Profesjonalne odzyskiwanie danych i serwis komputerowy

Akte profesjonalne odzyskiwanie danych serwis komputerowy i outsourcing IT na terenie całego kraju Nasze odzyskiwanie danych i serwis komputerowy obejmuje usługi odzysk utraconych danych z dysku naprawa komputerów sieci komputerowe antywirusy archiwizacja danych Siedziba Akte Poznań Wielkopolska
Odzyskiwanie danych serwis komputerowy outsourcing IT esteśmy firmą informatyczną działającą skutecznie od kilku lat na rynku Posiadamy stałą grupę usatysfakcjonowanych klientów korzystających na bieżąco z naszych usług Domeną naszej firmy jest Budowa i utrzymanie zaplecza informatycznego naszych klientów Serwis monitorów drukarek ploterów oraz serwis komputerowy Profesjonalne odzyskiwanie danych Nasze atuty to Szerokie grono specjalistów Solidne szybkie wykonywanie usług Przystępne ceny Kompleksowa obsługa IT Outsourcing IT Korzyści Gwarancja ciągłości pracy bez względu na czas i miejsce Zaplecze techniczne dające pewność rozwiązań które zapewni zgodność planów firmy Poprawienie efektywności pracy sprzętu teleinformatycznego Możliwość pełnego skoncentrowania się na podstawowej działalności firmy Dostęp do najnowszych technologii oraz doświadczenia bez ponoszenia gigantycznych wydatków Odzyskiwanie danych z dysków twardych i innych nośników danych Odzyskiwanie danych to usługa która pozwala na odzysk skasowanych plików z dysków twardych odzyskanie uszkodzonej lub usuniętej partycji z dysku odtwarzanie i odzyskiwanie plików uszkodzonych na wskutek ingerencji wirusów komputerowych uszkodzenia nośnika danych

Tagi: danych odzyskiwanie serwis komputerowy naprawa

Nasza strona o sieci komputerowej


WITAJ NA NASZEJ STRONIE POWICONEJ SIECI KOMPUTEROWEJ!!!!! TU DOWIESZ SI DO CZEGO SUY SIE I JAKIE S Z NIEJ KORZYCI! ZNAJDZIESZ INFORMACJE O WSZYSTKIM CO BDZIE NIEZBDNE DO ZREALIZOWANIA TWOICH PLANÓW!!!!! DOWIESZ SI JAK WYKONA SKOMPLIKOWANE CZYNNOCI MAE SIECI Setki tysicy sieci komputerowych istniej obok nas cho na co dzie ich nie zauwaamy

Tagi: sieci komputerowych domowe jakie urzdze