Kiedy ockna si z omdlenia i otworzy oczy, wydao mu si, e jest w wizieniu. Mia wraenie, e ley na twardej pryczy, w ciasnej i niskiej celi, w gbi wyraznie zarysowao si mae, okratowane okno. Nie zaniepokoi si tym odkryciem. Jest noc - pomysla tylko. Nawet go to nie zainteresowao, w jaki si tu sposb dosta. Zamkna z powrotem powieki i tak lea dusza chwil. Dopiero szum wiatru i gosy uswiadomiy mu pomyk. Od razu przypomnia sobie miniona godzin, wszystko a do ostatniego bysku przytomnosci. C za historia! Lki, widziada, urojone rozmowy, goraczkowa maligna, stek chorobliwych bredni. Stwierdza to jednak obojtnie, bez wzruszenia, jakby w tym wszystkim nie bra bezposredniego udziau, lecz pozostawa z daleka w roli widza. Czu si zreszta teraz znacznie lepiej. Gdy usiad, nie zakrcio mu si w gowie, mina rwnie mczacy bezwad ciaa, ktre chocia dalekie od sprystosci, pozwalao ju przecie soba kierowa. Pierwszych kilka ruchw wykona sztywno i niepewnie, jakby by manekinem. Jeszcze nie dowierza. Ale gdy wyprostowa si i stana na nogach, wstapia w niego otucha. Nie bez zosliwej uciechy pomysla o policjantach, ktrych tak zrcznie umia pozostawi poza soba. Wrcia mu i sprawnos myslenia. Orientujac si wedug przebytej drogi, mg przypusci, i wedug wszelkiego prawdopodobiestwa znajdowa si gdzies w okolicy Wokowyska. Przedostania si do miasta wola nie ryzykowa. Zaspokoi gd- to byo obecnie najwaniejsze. Nie czekajac na swit, postanowi natychmiast, korzystajac z osony nocy, wyruszy na poszukiwanie jakiejs wsi. By pewny, e instynkt go nie omyli i dobrze poprowadzi. Wygramoli si z szaasu i poszed w kierunku, w ktrym uczyni pierwszy krok. Przyzwyczajony do czstego przebywania w ciemnosciach, szybko oswoi si z terenem. Po zapachu mokrade domysli si, e idzie wzdu rzeki. Br sosnowy w tym miejscu by wysoki i gsty, lecz brak krzakw uatwia posuwanie si naprzd. Ju po paru minutach Morawiec odrnia cikie i twardo mrok obiace cienie pni. Wymija je pewnie, oywiony ruchem szed coraz szybciej, ostry wiatr siek go po twarzy, nie czu jednak chodu. Byo mu lekko, prawie radosnie. Wsrd tego wewntrznego upojenia traci chwilami swiadomos, i znajduje si w lesie. Wysokie szumy ogromnymi wodospadami raz po raz spyway na ziemi, i oto, jakby zapodnione tym oywczym deszczem, wyrastay nagle pod nogami puszyste trawy, wolna przestrze ak otwieraa si dokoa, wiatr nastraja ciao pospiesznym i szerokim oddechem. Wydao si Morawcowi, i tylko patrze, a gwatowniejszy podmuch spynie snopem swiata, rozewrze w grze ciemnosci i wielkie niebo nocy wstanie wysoko, pene gwiazd wirujacych bezszelestnie: obszar bezkresny, pod ktrego bezpieczna osona uspiona noc wolno toczy swoje pola, miasta, lasy i rzeki. Kilka razy zawadza o wystajace korzenie, traci rwnowag, lecz machinalnie wyprostowywa si i szed dalej nie zauwaajac nawet potkni. Coraz wyrazniej zdawa sobie spraw, e musi si spieszy i ani na chwil nie wolno mu zatrzyma si i odpocza. Mia niejasna, lecz uporczywa pewnos, e gdyby teraz przystana - natychmiast wszystko by si odmienio. Znajdowa si w stanie podobnym do marzenia psennego, kiedy przeywa si powiewne obrazy pene napicia nerww, lecz wie si jednoczesnie, i obok, jakby o krok, stoi i czeka inna rzeczywistos i tylko nieznaczny ruch wystarczy nieuwanie w jej kierunku uczyni, aby jak wirom rzeki pozwoli si jej wciagna. Pocza go ogarnia niepokj. Byo mu coraz gorcej, palto zapite pod szyj utrudniao oddech. Rozpia je wic, odwina szalik, czapk zsuna z czoa. Nagle poczu, e grunt pod nogami staje si mikki. Zrobi jeszcze kilka krokw: ziemia wyraznie uginaa si. Bagna! - przemkno mu przez gow. Skrci raptownie w bok, rzuci si caym ciaem, ale ledwie dotkna nogami ziemi, uswiadomi sobie, i szybko zapada si w grzaskie mokrado. Instynktownie wyciagna przed siebie ramiona. Nie znalaz adnego oparcia, powietrze wymkno mu si z doni jak osliza ryba, szarpna si, chcia si podzwigna, uwolni nogi oblepione ju po kolana gsta mazia. Gdy wypry a do blu muskuy plecw i ju si zamierza poderwa do rozpaczliwego skoku, zawirowao mu w gowie, a w grze wysoko ponad soba, jakby w przelocie, ujrza czarne, opoczace skrzyda sosen. Jednoczesnie mdy odr bagniska uderzy go w nozdrza, pod palcami poczu lepka wilgo. Krzykna. Ju si nie zastanawia nad celowoscia ruchw. Jak zwierz osaczone w lesnym ostpie szamota si slepo, bi rkoma przed siebie. Grzzna przecie w mokrado coraz gbiej. Ju do pasa si zanurzy i ciagle jeszcze nie czu pod stopami oparcia: przepas rozwieraa si powoli, wchaniaa szarpiace si ciao bezszelestnie. Chcia jeszcze raz krzykna, woa pomocy. Ale strach i obrzydzenie zdawiy mu gardo. Usysza jedynie stumione rzenie, nieporadny, chrapliwy bekot czowieka, ktry dusi si. Koniec - pomysla. Nie czu alu, e umiera. Ogarna go tylko zacieka nienawis do podobnego koca, do smierci tak przypadkowej, bezsilnej i wstrtnej. Zdawa sobie spraw, e przytomnos nie opusci go do ostatniej chwili. Bdzie dziaa nawet wwczas, gdy boto zacznie mu si wdziera do ust, zalewa uszy, potem nos, wreszcie oczy. Wzdrygna si. Znw usuna si gbiej. Wo zgnilizny, cika i duszna, przyprawiaa go o mdosci. Bya cisza. Wiatr zatrzyma si gdzies ponad lasem. Tylko rozbudzone bagno dawao o sobie zna guchym bulgotem. W pobliu, moe z odlegosci kilkudziesiciu krokw, krzykna jakis ptak. Natychmiast drugi odpowiedzia z daleka. Dzikie kaczki. Morawiec nie rusza si. Odzyska rwnowag, sta wyprostowany, z domi lekko wzniesionymi. Byo dokoa tak ciemno, i wzrok na prno szuka jakiegokolwiek punktu oparcia. C? Zanim godzina przedswitu rozjasni mrok, bdzie ju po wszystkim. Nikt nawet nie domysli si, co si tu wydarzyo pewnej nocy. Za kilka tygodni mrozy zetna mokrada, spadnie snieg... Pomysla, e najlepiej uczyni przyspieszajac koniec. Im prdzej, tym lepiej. Przechyli si wic, ale zanim wykona zamierzony ruch, wydao mu si, e nogami opar si wreszcie o pewny grunt. Byo jednak za pzno. Nie zdoa ju opanowa rozpdu, ktry sam wywoa, gwatowne szarpnicie celem utrzymania rwnowagi spznio si o uamek sekundy i Morawiec zeslizna si na bok. Upad na prawa stron, dawiacy chd dosigna mu piersi, ogarna rami. Wtedy zacza krzycze. Ksiadz Sieche usysza ju pierwsze woanie Morawca. Dobiego go z daleka. Natychmiast zatrzyma si. Gos przyszed od strony Zelwianki. Czyby ktos zabadzi? Proboszcz skrci ze scieki i zacza pospiesznie is na przeaj lasem. Po gruncie opadajacym ku doowi lekka pochyoscia pozna, e rzeka musiaa przepywa niedaleko. Zwolni wic kroku, wiedzac, e w tej czsci lasu zdradzieckie bagna ciagny si na znacznej przestrzeni. Wiatr, wciskajacy pomidzy drzewa zgszczony zapach wilgoci, wskazywa na bliskos mokrade. Woanie nie powtrzyo si. Ksiadz Sieche przystawa kilka razy, nic jednak nie sysza, bya cisza, nawet szum sosen popyna gra stumiony. Sadzac, e uleg zudzeniu, zamierza zawrci, gdy nagle w odlegosci kilkudziesiciu najwyej krokw rozleg si przejmujacy krzyk, gos mczyzny gwatownie na penym oddechu wyrzucony, wibrujacy przeraeniem, woanie, ktre zrazu wydao si krtkie, lecz zanim si urwao, przeszo w przeciagy skowyt, rozdzierajacy, obakany ryk. Ksiadz Sieche zadra. Podobnie krzyczacych ludzi sysza w czasie wojny. Od razu zda sobie spraw, e musi komus grozi niebezpieczestwo. - Kto tu? - zawoa. Posuna si naprzd kilka krokw i poczu, e ziemia pod nogami zaczyna si ugina. Teraz wszystko zrozumia. Nie zastanawiajac si, e sam si naraa na niebezpieczestwo, rzuci si przed siebie w ciemnos. Grzazki grunt lekko si rozstapi i proboszcz po kolana zapad si w boto. Ale ju przy sobie, zaledwie o par metrw, sysza rzenie czowieka, oddech przyspieszony, wcisnity gdzies nisko, jak gdyby ze dna gbokiej przepasci wychodzacy. W tej chwili na nowo zerwa si wiatr. Gwatownym kbem runa z wysoka. Zafalowao powietrze. Ksiadz Sieche, wykrzykujac jakies sowa krtkie i urywane, przechyli si i nagle, gdy wydao mu si, e zapada si w mroczna gab, uczu pod palcami zacisnita do. Schwyci ja, ju ramiona tamtego czowieka trzyma w swoich ramionach, przyciagna je, poderwa, jakby dzwigna chcia ogromny gaz. Mysl proboszcza pracowaa rwno i spokojnie. Zdawa sobie spraw, e od tej jednej minuty zalee bdzie nie tylko ycie tamtego czowieka, lecz i jego wasne. Ta swiadomos dodaa mu si. Czu, e sia o jaka siebie nawet nie podejrzewa, wstpuje w niego i na wskros przenika. Z odlegosci czasu nigdy nie zdoa sobie przypomnie, w jaki sposb udao mu si tego przypadkowo spotkanego mczyzn uratowa. Pozostanie mu jedynie w wyobrazni ciemnos, a w niej okrutny ciar obcego ciaa, ktre przyciaga ku sobie kurczowym napreniem muskuw. Mia wraenie w tej chwili, jak gdyby zwar si z nieubaganym wrogiem, jak gdyby od tego, czy zwyciy, czy pozwoli si pokona, zaleao nie tylko ycie, lecz cos o wiele wikszego. Z poczatku Morawiec by zbyt oszoomiony zjawieniem si nieoczekiwanego zbawcy, aby dopomc jego wysikom. Gdy jednak uczu, e ciar bagna usuwa si powoli z piersi, wypry si instynktownie, mocniej przywar do obejmujacych go ramion. I tak przycisnici do siebie, zaczeni jednym oddechem i jednym dreniem, walczyli zaciekle, w skupionym milczeniu. Ksiadz Sieche poczu wyraznie pod nogami grunt. Wpar si w niego mocno. Odetchna. Tamten za to w ostatniej chwili osab. Gowa opada mu bezsilnie, ramiona zwiotczay. Proboszcz pociagna go za soba jeszcze kilka krokw. Znajdowali si ju w lesie. Ostronie wic, jakby mia do czynienia z chorym dzieckiem, uoy mczyzn na suchej ziemi. Morawiec lea bez ruchu. Ogarna go niemoc podobna tej, ktra nasza go przed godzina w szaasie. Ciao mia skostniae, oblepione botem, mimo to czu w sobie palace bolesne goraco. Szumiao mu w gowie. Mam goraczk - pomysla. Nagle wydao mu si, e czowiek, ktry go uratowa, odszed. Zaniepokojony, podzwigna gow. Ksiadz Sieche, usyszawszy szmer, przyklkna. Morawiec uspokoi si. Z powrotem opar gow o ziemi Jakie to proste! Rzeczywiscie, czeg ja si niepokoj! - pomyslaa. - Co mnie to obchodzi? Niech go zabije. Niech go zabije! - powtrzya prawie na gos i z zacita radoscia. Morawiec szybko zasna. Z poczatku zy mia sen: rzuca si goraczkowo, szepta jakies niedokoczone sowa, gow mia rozpalona, usta szeroko rozchylone ciko wciagay powietrze. Ale powoli jego chrapliwy i przyspieszony oddech stawa si coraz spokojniejszy, wreszcie przeszed w rwny, odpoczynek dajacy rytm. Jednak ksiadz Sieche ciagle jeszcze nie mg zdecydowa si na odejscie. Wprawdzie bardzo ju przemarz, mia dreszcze i zmczenie czu coraz wiksze, ale ilekro podnosi si i czyni krok w kierunku wyjscia, wydawao mu si, e Morawiec budzi si. Wraca wic i cho zaraz przekonywa si o swojej omyce, z powrotem jakby sobie nie dowierza, siada na ziemi. I jedynie pojawiajaca si od czasu do czasu mysl o Michasiu odrywaa go od spiacego. Czu przecie w sobie spokj, owa cisz, o ktra tyle razy si modli, lecz ktra zna tak mao, i gdy zjawia si, wydaa mu si z poczatku czyms bardzo niepewnym, prawie ubogim. Znuenie nie pozwalao mu jednak mysle. Ale nie oskary siebie, znalaz pewna przyjemnos w stanie tego trzezwego odrtwienia. I w pewnej chwili wydao mu si, e to wewntrzne milczenie, ta dziwna cisza serca wysuwa ze swojej gbi tajemnicze wizy i wszystko, cokolwiek na swiecie istnieje, oplatuje i aczy tymi znakami. Gdy zamyka oczy, szum wiatru odpywa pod jego powiekami, a w palcach, dotykalna i bliska, rosa czysta cisza, wiea smuka i bezszelestna, ogrom pnacy si ku niebu nieruchomym obokiem. Spokj. Gwatowne szarpnicie okiennicy poderwao Seweryna na nogi. Wytraconemu tak nagle z leniwego odrtwienia wydawao si w pierwszej chwili, e ktos piscia dobija si do okna. Zawaha si, czy nie powinien wyjrze na dwr i sprawdzi. Ale gdy podszed bliej, nowy oskot, ktry dugim dreniem przebieg wzdu sciany, uswiadomi mu, e to tylko wiatr. Rzeczywiscie wichura wzmagaa si. Wsrd ciemnych nalotw, niby wsrd ciagu ogromnych skrzyde, szum drzew zatacza monotonne krgi, coraz gbszymi wirami przenikajac w dygocaca otcha. Z odlegej czsci parku dobieg krzyk puszczyka. Noc woa! - usmiechna si Seweryn. Byo kilka minut po wp do dziesiatej. Zdecydowawszy, e jest ju za pzno na kadzenie si, Seweryn naoy marynark, przeczesa starannie przed lustrem wosy, poprawi krawat. Nie, niczego nie zna na mojej twarzy - upewni si jeszcze raz. Ale ledwie to pomysla, ogarniajac siebie jednoczesnie uwanym spojrzeniem, uderzy go we wasnych oczach zimny blask, chd, ktrego nie zna, a dokoa ust grymas, ktry zrobi na nim wraenie obcego. Usmiechna si odruchowo, jak gdyby chcia z siebie zetrze t obcos. Jednak grymas nie tylko nie znikna, lecz jeszcze gbsza linia wessa si w rozchylone wargi, nadajac im wbrew pozorom niefrasobliwego przegicia wyraz okrutnej poadliwosci. Seweryn szybko si odwrci. Ciekawy jestem - pomysla - czy to wasnie to zauway we mnie ten ksiowy smarkacz? C za gupstwa! A rce? Prawda, to znowu ten pijaczyna cos wygadywa... Podnis wolnym ruchem swoje donie do swiata: byy smuke, silne, cho delikatne. Kt to mwi mu ostatnio, e sa tak pikne? Od razu przypomnia sobie pewna moda aktork, z nocnego lokalu na Montmartrze, maa Zizi, ktra nad ranem, pijana, gdy dansing pustosza, przysiada si do niego i jak piskl, przytuliwszy mu si do ramienia swoimi ledwie rozwinitymi piersiami, zacza caowa go po rkach, i prosi, aby cho na jeden dzie zabra ja z soba. Obiecywaa, e nazajutrz sama pjdzie, nie bdzie potrzebowa jej wyrzuca. Chciaa cho przez kilka godzin nie czu samotnosci. Podobaa mu si. Odmwi jednak szorstko i brutalnie, w sposb, w jaki moemy odpdza tylko tych, o ktrych wiemy, e im na nas zaley. Gdy odchodzia zupenie ju trzezwa, jej okrage, due ciemne oczy byy pene ez. Gryza wargi, eby nie rozpaka si na gos. W kilka dni pzniej, nie wiedzac, co zrobi z wieczorem, zaszed do tego samego lokalu i spyta o Zizi. Okazao si, e nie yje. Wasnie poprzedniego dnia umara w szpitalu: otrua si weronalem. Jednoczesnie z tym wspomnieniem zadzwiczaa Sewerynowi w uszach melodia, ktra tego drugiego wieczora graa kilka razy orkiestra. Bya to piosenka z filmu 14 lipiec, walc smutny i spokojny, czsto niesiony monotonnymi dzwikami katarynek po waskich i krtych uliczkach, pod niebem pogodnym i zasnutym zwolnionymi dymami. Przymiono swiata, niesmiaa smuga reflektora rozpylaa na parkiecie srebrzysta niebieskos, pary stoczone jedna przy drugiej koysay si rwno i agodnie, jak gdyby zaklte na krtka chwil lunatycznym snem. Od strony baru dobiega brzk szklanek. Seweryn taczy z jedna z miejscowych dziewczyn. Zarzuciwszy mu ramiona na szyj, nucia pgosem piosenk. Znaas maa Zizi? - spyta. Oczywiscie znaa. Biedna! - powiedziaa z akcentem tkliwosci w gosie. Seweryn chcia si dowiedzie, dlaczego popenia samobjstwo. Wzruszya tylko ramionami: Czy to mona wiedzie dlaczego? Tego nigdy si nie wie. Kochaa si w kim? - bada. Nie, chyba nie - odpowiedziaa. - To bya porzadna dziewczyna, na pewno nie miaa jeszcze kochanka. Mogabym przysiac, e szukaa ideau. A to niedobrze - zakoczya z aobna powaga. - Tego mona pragna, ale nie trzeba szuka... Niczego si nie szuka - pomysla Seweryn - wszystko si znajduje... Podszed do drzwi i chwil nasuchiwa: aden odgos nie maci w tej stronie ciszy. A wic! Wyja z szafy ciepa kurtk, woy na siebie, wzia czapk, potem z biurka rewolwer i wsadzi go do kieszeni. Nagle pomysla: Wasciwie, dlaczego ja to wszystko robi? Po co? I w tej chwili zda sobie spraw, e powody, ktre dotychczas wydaway mu si niezwykej wagi, sa w rzeczywistosci sztuczne i nieprawdziwe. Nawrocki? C mu z tej strony grozio? Co wskazywao, aby posterunkowy zamierza opowiada komukolwiek histori z Burakiem? Z caa pewnoscia wystarczyo mu, e sam wie. Zatem? Seweryn z nerwowym pospiechem zacza zapina kurtk. Czu, e ani chwili duej nie wytrzyma w pokoju. Mia wraenie, jakby si dusi. Ale w ciagu paru sekund, ktrych potrzebowa, aby dojs do drzwi, ogarna go nagle tak straszliwy niepokj, i uderzony nim zachwia si i eby nie upas, musia oprze si o stojace obok krzeso. W tym momencie straci swiadomos. Ockna si nie pamitajac zupenie, co si z nim dziao. Sta ciagle w tym samym miejscu, wsparty o krzeso, ktrego porczy uczepi si kurczowym chwytem palcw, i chocia ostry kant drzewa bolesnie wpi mu si w ciao, ba si opusci do. Szum w gowie paraliowa w nim energi. Brakowao mu powietrza, przymkna wic oczy, stara si rwno oddycha. Powoli przychodzi do siebie. By pewny, e od chwili, w ktrej utraci przytomnos, upyno bardzo wiele czasu. Ale gdy spojrza na zegarek, przekona si, e wszystko to nie trwao nawet caej minuty. Po prostu zawrt gowy - wytumaczy sobie. Otrzasna si, jakby wyszed z zimnej kapieli. No, dosy tego! - zdecydowa. Zgasi swiato i znalazszy si na korytarzu zamkna za soba drzwi na klucz. Drog zna dobrze, mg swobodnie porusza si po ciemku. Musia zreszta przeby tylko kilka krokw, aby znalez si przy drzwiach wychodzacych na ogrd. Klucz wisia na scianie, mia jednak przy sobie drugi zapasowy. Noc otoczya go ciemnoscia i chodem. Wiatr szarpa mrokiem, kby zeschych lisci jak rzsisty deszcz szumiay. Chcac unikna spotkania z nocnym strem, Seweryn zaraz z ganku skrci w boczna alej, aby okraywszy dokoa park dotrze do maej furtki przez nikogo obecnie nie uywanej, a wychodzacej na rozdroe u koca wsi. Podnis konierz i ruszy szybkim krokiem. Z poczatku aleja biega wzdu brzegw Zelwianki. Bya to droga zawsze mroczna i wilgotna, wydana mimo gstego i wysokiego zadrzewienia na najporywistsze wiatry od pl i ak. Teraz ciemnos tu leaa nieprzenikniona, a dugi rzad klonw, odartych z lisci i bitych sprzecznymi podmuchami, zdawa si coraz sabiej broni przed tym naporem. Chwilami, jak tama przerwana, zaamywa si i wtedy czarne potoki, spienione i gwatowne, rozdzieray noc od ziemi do nieba. Chcac jak najprdzej przeby ten odcinek, Seweryn zacza biec. Wiatr uderza go w piersi, bi po plecach, smaga twarz. Ju niedaleko! - doda sobie odwagi. Rzeczywiscie alej zamyka wkrtce nagy spadek terenu porosego niskimi, gsto poplatanymi krzakami: poczatek mokrade wybiegajacych ju poza obrb parku. Trzeba byo teraz skrci na lewo, szo si waska scieka, zle utrzymana, ginaca raz po raz wsrd gaszczw. Ale za to bliskos muru osabiaa si wiatru. Doszedszy do furtki, Seweryn musia chwil pora si z zardzewiaym zamkiem. Rzadko otwierane drzwi nieatwo daway si pokona. Wreszcie po duszych zabiegach elazna, cika pyta ustapia. Szosa bya pusta, chaty ju ciemne. Cisza, nawet psy nie ujaday. Mimo to Seweryn zdawa sobie spraw, e czeka go teraz najtrudniejszy odcinek drogi. Gdyby go ktokolwiek zauway... Mia jednak wewntrzna pewnos, e tego uniknie. By spokojny. Przyspieszy tylko kroku, bowiem zaledwie kwadrans dzieli go od dziesiatej. Gdy mina zamknity szynk Litowki, a potem nieczynny myn, poczu, e adne teraz przeszkody nie moga mu ju przeszkodzi. Skrcajac midzy opotki prowadzace do domu Nawrockiego, odbezpieczy rewolwer. Wiatr przycich na chwil. Wilgotny zapach ak uderzy w nozdrza. Gdzies w pobliu zaskowycza pies, ale zaraz umilk. Ju z daleka Seweryn zobaczy, e w pokoju Nawrockiego pali si swiato

PLAKATY :: najlepsze plakaty tylko na emuzyka.pl

PLAKATY ogromny wybór muzyka film bajki krajobrazy zwierzęta fotografie humor mistyka reprodukcje dziewczyny fotografie Kupuj na najpopularniejszej stronie o muzyce w Polsce emuzykapl

Tagi: plakaty emuzykapl fotografie koszyk pusty

Restauracja Orientalna - ADONG

Restauracja A DONG to wysoka jakość oryginalnych specjałów chińskiej i wietnamskiej kuchni przygotowanych przez kucharzy pochodzących z Dalekiego Wschodu ale także niepowtarzalny klimat wnętrza i oryginalna wietnamska muzyka sprawiające że klienci czują powiew orientu są zrelaksowani i pogodni Organizujemy przyjęcia okolicznościowe na życzenie klienta również w domu
Restauracja "A DONG" to przede wszystkim wysoka jakość oryginalnych specjałów chińskiej i wietnamskiej kuchni przygotowanych przez kucharzy pochodzących z Dalekiego Wschodu ale także niepowtarzalny klimat wnętrza i oryginalna wietnamska muzyka sprawiające że klienci czują powiew orientu są zrelaksowani i pogodni

Tagi: klienci czują powiew sprawiające muzyka

Kwartet smyczkowy STRINGS

Żeński kwartet smyczkowy STRINGS Profesjonalna prawa muzyczna imprez bankietówW repertuarze muzyka klasyczna i rozrywkowa

Tagi: strings smyczkowy kwartet muzyka skrzypce

Andrzej Rejman - Moja Muzyka


Tagi: strona główna muzyka rejman moja

KAPELA PRZYJACIELA


Tagi: przyjaciela kapela gdańsk gdynia muzyka

muzyka online | fotografia | sztuka | literatura | przewodnik dla zaawansowanych | nigdzie.com


Tagi: muzyka translator duchamp fotografia aktu

..:: Deckstruction ::.. Muzyka Imprezy Zycie

Deckstruction czyli grupka kilku osób których łączy wspólny cel muzyka imprezy życie

Tagi: imprezy muzyka deckstruction impreza czytasz

FILMY, MUZYKA, GRY [GeneracjaX.pl] FILMY, MUZYKA, GRY, KSIĄŻKI

FILMY MUZYKA GRY [GeneracjaXpl] FILMY MUZYKA GRY KSIĄŻKI ZAPRASZAMY
kliknij aby wrócić na stronę główną na stronie jest osób online Piątek Październik biba u Flawii Justyna Rajmunda MUZYCZNIE ARTYKUŁ Długie jasne włosy Rachel powiewały dziko na wietrze Spękana ziemia pod stopami trzeszczała nieprzyjemnie w rytm kroków armii

Tagi: artykuł muzyka odsłon forum komentarzy

www.eRHCP.mocny.com | Red Hot Chili Peppers, RHCP, Anthony Kiedis, Chad Smith, John Frusciate, Musik

wwweRHCPwpl tu znajdziesz najwiecej informacji poswieconych Red Hot Chili Peppers zapraszam!

Tagi: muzyka chili peppers zdjęcia teksty

Księgarnia religijna NIEBO : książki, cd, muzyka, dvd, video


Tagi: video muzyka książki niebo religijna