Ciekawe miejsca w sieci Tez same widzi sprzety, tez same obicia, Z ktoremi sie zabawiac lubil od powicia; Lecz mniej wielkie, mniej piekne, niz sie dawniej zdaly. I tez same portrety na scianach wisialy. Tu Kosciuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma Podniesionymi w niebo, miecz oburacz trzyma; Takim byl, gdy przysiegal na stopniach oltarzow, ze tym mieczem wypedzi z Polski trzech mocarzow Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie Siedzi Rejtan zalosny po wolnosci stracie, W reku trzymna noz, ostrzem zwrocony do lona, A przed nim lezy Fedon i zywot Katona. Dalej Jasinski, mlodzian piekny i posepny, Obok Korsak, towarzysz jego nieodstepny, Stoja na szancach Pragi, na stosach Moskali, Siekac wrogow, a Praga juz sie wkolo pali. Nawet stary stojacy zegar kurantowy W drewnianej szafie poznal u wniscia alkowy I z dziecinna radoscia pociagnal za sznurek, By stary Dabrowskiego uslyszec mazurek. - Nic nie szkodzi, zaczekam. Z ty³u, od strony kuchni, pada³ blask lampy. Dopiero teraz, w tym pó³cieniu Ksienia pozna³a Gej¿anowskiego. Z miejsca zakrzatnê³a siê. - A, to panycz! Proszê wejsæ. Niech panycz zaczeka. Zaraz zaswiecê. Wszed³ za nia do srodka, a Ksienia truchcikiem pobieg³a do kuchni. Wróci³a z lampa. - Têdy, o niech têdy panycz idzie, tu sobie w pokoju panycz zaczeka. Ksiêdza proboszcza tylko patrzyæ... W pierwszej chwili Seweryn nie dostrzeg³ Michasia. Dopiero, kiedy Ksienia wysunê³a siê na srodek i swiat³o lampy ogarnê³o ca³y pokój, zobaczy³ ch³opca stojacego pod sciana przy oknie. Tymczasem Ksienia, postawiwszy lampê na stole, dyskretnie siê wycofa³a. Seweryn poczu³ siê trochê nieswojo. Sta³ w p³aszczu, z czapka w rêku, udawa³, ¿e rozglada siê po pokoju, w rzeczywistosci jednak niczego nie widzia³, ciagle bowiem czu³ na sobie uwa¿ny i nieufny wzrok ch³opca. „Czegó¿ on mi siê tak przyglada, ten smarkacz?” - pomysla³ ze z³oscia. Nagle zwróci³ siê w tamta stronê i uda³ zdziwienie. - O, widzê, ¿e nie jestem sam! Michas sta³ ciagle pod sciana, nie spuszczajac oczu z Gej¿anowskiego. Teraz dopiero Seweryn zorientowa³ siê, kim jest ma³y. S³ysza³, ¿e proboszcz ma wychowanka, ale sam tylko raz jeden widzia³ Michasia. By³o to jeszcze przed rokiem, którejs niedzieli. Chcac zatrzeæ drobne, lecz nieprzyjemne starcie z ojcem, wybra³ siê wówczas przyk³adnie na sumê. Je¿eli kiedykolwiek bywa³ na nabo¿eñstwie, zatrzymywa³ siê zawsze przed koscio³em. Tym razem, poniewa¿ pada³ deszcz, wszed³ do srodka. Nie mia³ zamiaru zapuszczaæ siê g³êboko, ale stojacy przy wejsciu ch³opi zaczêli rozstêpowaæ siê, musia³ wiêc, nie chcac zwracaæ na siebie uwagi, dojsæ do o³tarza. Jak ka¿dy, kto nie uczestniczy w nabo¿eñstwie, przypatrywa³ siê rozmaitym twarzom. Miêdzy innymi, ju¿ pod koniec sumy, zwróci³ jego uwagê ch³opiec s³u¿acy do mszy. Zadziwi³ go wówczas przez chwilê niezwyk³a czystoscia i niewinnoscia spojrzenia. Czu³o siê, ¿e ten kilkunastoletni dzieciak z g³êbokim i niefa³szowanym przejêciem towarzyszy ksiêdzu. Seweryn odsuna³ od sto³u krzes³o i usiad³szy, wygodnie siê rozpar³. - To ty jestes wychowankiem proboszcza, tak? Michas skina³ g³owa. - A kto ja jestem, to chyba wiesz? Co, nie wiesz? ¯artujesz! Naprawdê nie wiesz? A to zabawny z ciebie ch³opak! Cos podobnego! Przecie¿ tutaj najmniejsze dziecko powie ci, kim jestem. Nigdy mnie nie widzia³es? - Widzia³em - odpar³ cicho. - No wiêc? - Ale nie znam pana. - Jak to, widzia³es i nie znasz? Poczekaj, poczekaj... Rozesmia³ siê

Dom Przyszłości - Strona Główna

Dom Przyszłoœci projekt dyplomowy 20002001 na wydziale architektury Politechniki Szczecińskiej

Tagi: przyszłoœcifuturefuture domprzyszłoœćdom szczecińskiej housetechnikanaukainteligentny architekturabudownictwotechnologianowe